piątek, 27 maja, 2022
WIĘCEJ

    Jerzy Woźniak – wspomnienia

    Warto przeczytać

    Karta pobytu na terenie Polski. Decyzja negatywna – jak się skutecznie odwołać?

    Dotykając tematu legalizacji, mówimy przede wszystkim o dokumentach potwierdzających prawo do pobytu długoterminowego na terytorium państwa osoby...

    „Odrzucenie spadku z Polski przez spadkobiercę zamieszkałego za granicą”

    Główną przyczyną odrzucenia spadku przez spadkobiercę jest chęć uniknięcia obciążenia długami spadkowymi lub przekazania spadku dalszym spadkobiercom....

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu...
    Polska360.org
    Polska360 jest miejscem, w którym będą wzmacniane pozycje środowisk polskich i polonijnych w kraju ich zamieszkania, poprzez prowadzone webinaria, szkolenia prowadzone przez ekspertów.

    Wędrując ścieżkami długiego życia, zastanawiam się, jakie daty wyzwalały największe oczekiwania, emocje, tęsknoty i wspomnienia. Bardzo trudno je poszufladkować i rzucić na szalę wagi. Wydaje się, że jedną z najważniejszych, tajemniczych i oczekiwanych to wigilia. Ciśnie się pytanie, dlaczego ten dzień wyzwala takie uczucia. Z jednej strony to uroczystość religijna, rodzinna i na pewno patriotyczna. Nie potrafię powiedzieć, które elementy odgrywają największą rolę. Często bowiem ludzie mało zaangażowani w praktyki religijne, obchodzą wigilie bardzo uroczyście, z zachowaniem obrządku i tradycji. Moje wigilie w dzieciństwie i wczesnej młodości to święto bardzo radosne, pełne uroku i tajemniczości. Następne były smutne, a bywały też tragiczne. Lata wojny, więzienia wymuszały wigilie sytuacyjne. Pewien paradoks: te wigilie smutne i tragiczne wyciskały w pamięci piętno trwające do dziś.

    Wigilia wojenna 1943 r. poza domem na jakiejś podkarpackiej wiosce, pełna uroku i nastroju. Stół ubogi, dużo serca. Opłatek i nadzieja, wigilia partyzancka.

    Wigilia 1945/46 – jestem za granicą – obfita, smutno do łez, tęsknota za krajem, za bliskimi, Ojczyzna w niewoli.

    A teraz nanizane na różańcu wspomnień najsmutniejsze wigilie – wigilie więzienne. Podczas pierwszej więziennej wigilii nawet nie wiedziałem, że to ten szczególny dzień. Siedziałem w izolatce na ul. Koszykowej w Warszawie, cela wielkości 1 m x 1,5 m, ze światłem umieszczonym w tuneliku łączącym pomieszczenie z korytarzem tuż pod sufitem. Siennik, koc i nic więcej. W południe zostałem przewieziony do X. Pawilonu więzienia na Mokotowie i tam dopiero od kolegów dowiedziałem się, że to dzień wigilijny. Mieszkańców nowej celi było dwóch – Rybicki Stefan, tzw. Biały Kapitan i Bronisław Zieliński, pracownik departamentu zagranicznego Polskiego Państwa Podziemnego i Powstania Warszawskiego. Opłatka nie było, obaj koledzy otrzymywali już paczki, więc i mnie przypadła jakaś racja na wigilijną kolację. Leżąc na sienniku już o godz. 18 myślami byłem z bliskimi, symbolicznie łamałem się opłatkiem i zastanawiałem się, czy doczekam następnej wigilii. Doczekałem.

    Wigilia 1948 roku. Cela nr 113 więzienia na Mokotowie. W celi dwunastu więźniów. Jestem już skazany na karę śmierci i czekam na decyzję prezydenta, czy zmieni mi wyrok. Wspomnieniom wigilijnym nie ma końca. O zwyczajach opowiadają koledzy z Wilna, Lwowa i innych regionów Polski. Jak wielka jest mozaika tradycji. Opłatka nie ma. Ozdobą wieczoru jest tort zrobiony z resztek porannego chleba przez cukiernika z Wilna, kolegę Bułkowskiego. Kolega Roszkowski opowiada o wigiliach I Kadrowej Legionów, w której służył od 1914 roku. Prawie wszystkie fronty I wojny światowej, przygody partyzanckie w czasie okupacji niemieckiej. O godzinie 18-tej kończą się wszystkie opowiadania, jasno palące się światło nad moim siennikiem (światło w celi skazanego na śmierć) i pozostajemy z własnymi myślami. Czesiu Florczyk zamienił mnie na moim sienniku, a ja stukaniem składałem życzenia naszym sąsiadkom z celi obok, chwilę konferuję alfabetem Morse’a z Wiesią Pajdokówną, córką ministra skazanego w procesie moskiewskim. Leżę na sienniku, a myśl, co będzie dalej, drąży boleśnie. Zbliża się trzy miesiące od wyroku, jaka będzie decyzja ? czy muszę umierać ?Boże, tak chciałbym żyć.

    Następna wigilia to już więzienie w Rawiczu. Żyję, mam dożywocie. Pojedynka i rozmowa z samym sobą. Dostałem paczkę: smalec z cebulą, cukier, czosnek i cebula. Ułamaną skibkę chleba traktuję jak opłatek, obłożyłem ją przysłanym przez mamę smalcem. Musi zastąpić tradycyjnych dwanaście potraw podawanych na stół wigilijny.

    Następna wigilia to już więzienie Wronki. Siedzimy w siedmiu w celi na oddziale karnym I c. Stabilizacja, minęło już trzy lata. Jak zawsze w grupie – ciche wspomnienia, tęsknota i nadzieja.

    Następna wigilia 1952 roku podobna do poprzedniej jak dwie łzy. Ten sam smutek, skład celi inny i głośne opowieści o jakże różnych wigiliach. Stwierdzam, że czas uruchamia mechanizmy samoobrony, wywołuje poczucie rezygnacji i pogodzenia się z losem.

    Następne trzy wigilie spędzam już jako pracownik szpitala więziennego. Czuję się potrzebny. Podczas porannej wizyty na salach chorych składam życzenia, pocieszam, uspokajam. Po śmierci Stalina zmieniła się atmosfera w więzieniu, inne trochę traktowanie i straciła ostrze dyscyplina. Nawet lekarze wolnościowi, którzy też byli trochę zastraszeni i sterroryzowani zachowują się nawet wyzywająco, składając życzenia świąteczne. W 1955 roku siedzę sam w gabinecie lekarskim na oddziale gruźlicy i słyszę trzask otwieranych drzwi. Wchodzi doktor Sobacki, ordynator oddziału wewnętrznego. Przyjmuję postawę zasadniczą (taki był zwyczaj). Doktor ma lat sześćdziesiąt kilka. Jak zawsze mile się uśmiecha i siada na kozetce.

    – Siadajcie – słychać. Referuję krótko, co dzieje się na oddziale.

    – Dziękuję, ja przyszedłem porozmawiać. Dziś wigilia – sięga do torby i wyjmuje pakuneczek opakowany w papier. – Moja żona upiekła makownik. Skosztujcie, ale zjedzcie zaraz, bo sami wiecie.

    Pan doktor zawsze był uprzejmy i miły – i dla pacjentów i dla nas, białego personelu szeregowego. Ale to był chyba wyraźny gest sympatii na dzień wigilijny. Wyjąłem duży kawałek pysznego makowca i jedząc, patrzyłem na doktora, a oczyma duszy widziałem dom i krzątającą się matkę. Spałaszowałem świetny kawałek świątecznego ciasta. Doktor siedział i patrzył na mnie.

    – Powiedzcie prawdę, czy wy nas, lekarzy traktujecie jak tych, którzy was pilnują ? – Zaskoczył mnie pytaniem, a on kończył swoją myśl. – Powiedzcie, co by było z wami gdybym nie przyszedł tu w 1945 roku do pracy ? – Czy tym pytaniem szukał u mnie rozgrzeszenia za prawie dziesięć lat pracy w szpitalu więziennym ?

    – Ja wiem, Panie doktorze, że Pan przychodzi tu po to, żeby nas leczyć i nie ma Pan nic wspólnego z represyjnym systemem.

    – Dziękuję wam kolego Jurku. – Podszedł i podał mi rękę.

    To była moja ostatnia wigilia więzienna. Tragiczne wigilie w 50-leciu naszej tragedii narodowej były udziałem milionów Polaków i tymi wspomnieniami chciałem przypomnieć młodemu pokoleniu, aby pamiętało o przeżyciach, które już nigdy w przyszłej historii nie powinny mieć miejsca. Przyznać się muszę, że późniejsze wigilie, wigilie w wolnej Ojczyźnie, spędzane w gronie rodziny i bliskich nie pozwoliły mi wymazać z pamięci tamtych, jakżeż innych wspomnień 24 grudnia. Przez chwilę wspominam tych, których już nie ma i łączę się myślami z jeszcze żyjącymi i dziękuję Bogu za łaskę życia.

    Wspomnienia pochodzą z nr 4/2015 „Kwartalnika” Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy AK

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    Najnowsze

    Polskie filmy na Festiwalu EUROCINE w Kolumbii

    4 maja rozpoczęła się tegoroczna 28. edycja kultowego Festiwalu Filmowego w Kolumbii EUROCINE. Tym razem odbywa się...

    Nie tylko Skłodowska-Curie – projekt Femigracja

    2 maja 2022 r., w Dniu Polonii i Polaków za Granicą, Muzeum Emigracji w Gdyni zainaugurowało  nowy projekt badawczy nad polską emigracją. Badania, prowadzone we...

    Koncerty „Polish Splendours” w Operze w Nancy

    W dniach 12 i 13 maja 2022 r. w Operze w Nancy (Francja), której od ubiegłego sezonu dyrektorem muzycznym jest Pani Marta...

    Parada Dnia Konstytucji 3 Maja, Toronto

    W niedzielę, 8 maja 2022 r. o godz. 12.00 czasu lokalnego rozpoczęła się w Toronto (Kanada) Parada Polonii z okazji Konstytucji 3...

    Dzień Polonii i Polaków za Granicą

    Już od 20 lat, 2 maja obchodzimy Dzień Polonii i Polaków za Granicą, święto łączności z Ojczyzną 20 milionów Rodaków, którzy Polskę...

    Zobacz także