środa, 2 grudnia, 2020
WIĘCEJ

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Warto przeczytać

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu...

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online W tym artykule dowiesz się o licznych stronach...

    Najbardziej poszukiwani pracownicy na międzynarodowym rynku pracy

    XXI wiek to czas dynamicznych przemian. Na naszych oczach dokonuje się tzw. czwarta rewolucja przemysłowa i ma...

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu – a dokładniej w każdy trzeci weekend października – obchodzone jest ogólnoświatowe święto polonijne – Polonijny Dzień Dwujęzyczności (ang. Polish Bilingual Day). Oficjalne święta nie są ustanawiane bez powodu. Dwujęzyczność to temat niezwykle istotny – szczególnie dla osób przebywających poza granicami kraju – stąd obecność tego zagadnienia na łamach Polska360.org.

    Dwujęzyczność – czyli co?

    Idę wziąć siałer – powie, idąc pod prysznic, niejeden polski emigrant mieszkający w Chicago. Nic dziwnego, że osoba egzystująca w dwóch różnych kulturach oraz słysząca na co dzień dwa różne języki właśnie w ten sposób buduje wypowiedź. Z pewnością rodzice, którzy chcą swoje dzieci wychowywać jako dwujęzyczne, zastanawiają się, czy dwa różne języki nie wprowadzą w głowie malucha zamętu i nie zacznie on posługiwać się trudną do zrozumienia dla innych mieszanką języków ojczystych swoich rodziców. Zatem czy warto uczyć dziecko tylko jednego języka? Może dwujęzyczność nie ma sensu? Otóż ma – i płynie z niej szereg korzyści! 

    Rozwiejmy wątpliwości – zacytowana na wstępie wypowiedź nie ma zbyt wiele wspólnego z dwujęzycznością – przez dwujęzyczność rozumiemy zdolność rozumienia i wypowiadania się w dwóch różnych językach. Jak zachęcić dziecko do nauki obu języków i uczynić ją możliwie najbardziej efektywną, napiszę w kolejnych artykułach. Dziś natomiast skupię się na zaletach bycia dwujęzycznym. A jest ich sporo.

    Dwa języki – profitów bez liku

    Dziecko od pierwszych chwil istnienia zaczyna budować swoją tożsamość. Aby określić w pełni samego siebie, potrzebne jest mu nie tylko poznanie kultury, w której dorasta, ale jednocześnie kultury, w której dorastali jego rodzice. Poznanie języka, który z kulturą jest nierozerwalnie związany, ułatwi już od najmłodszych lat lepsze przyswojenie bagażu kulturowego rodziców, a tym samym samookreślenie dziecka.

    Ze zrozumienia innych kultur wynika bezpośrednio kolejna korzyść – większa tolerancja dla odmienności. Młody człowiek dość wcześnie zaczyna rozumieć, że ludzie z różnych krajów, mówiący różnymi językami, mający inne przekonania czy inny kolor skóry są – mimo różnic – tak samo wartościowi.

    Bez znajomości języka obojga rodziców niezwykle trudne byłoby także utrzymywanie relacji z innymi członkami obu rodzin – dziadkami, wujkami, ciociami, kuzynami itd. A należy jeszcze zwrócić uwagę, że budowanie więzi rodzinnych nie ogranicza się jedynie do komunikacji. Więzi rodzinne to także emocje, które w najpełniejszy sposób każdy z nas wyraża w języku ojczystym.

    Lepsze rozumienie emocji rozwija u dziecka zdolność empatii. Ponieważ nauka języka wiąże się z ciągłą interpretacją nowych komunikatów, tym samym dziecko uczy się jednocześnie interpretować uczucia drugiej osoby, ergo łatwiej mu współodczuwać jej emocje.

    Nauka dwóch języków od pierwszych miesięcy życia nie pozostaje bez wpływu na rozwój mózgu dziecka. Badacze wskazują, że u dzieci dwujęzycznych zmniejsza się ryzyko tzw. chorób neurodegeneracyjnych, czyli między innymi demencji oraz choroby Alzheimera.

    Dla ludzi pochodzących z różnych kręgów kulturowych ten sam przedmiot może mieć różne zastosowania. Dziecko, poznając jego nazwę w języku mamy oraz języku taty, zyskuje jednocześnie świadomość obu zastosowań. To przekłada się na większą kreatywność młodego człowieka.

    Nauka języków sprawia także, że… łatwiej uczymy się kolejnych języków. Dziecko poznaje różne struktury, z których zbudowany jest język rodziców, a to rozwija u niego myślenie abstrakcyjne. Świadomość istnienia różnych struktur pozwoli w przyszłości przyswoić o wiele łatwiej kolejny język.

    Ostatnią, ale niemniej istotną od poprzednich, korzyścią płynącą z dwujęzyczności dziecka jest zwiększenie możliwości rozwoju zawodowego już w dorosłym życiu. Posługując się dwoma językami, osoba poszukująca pierwszych wyzwań zawodowych zyskuje nie tylko szansę na znalezienie ciekawej pracy w kraju, który zamieszkuje, ale także ma ułatwiony start, jeśli wybierze pracę w kraju, z którego pochodzi drugi z jego rodziców.

    Uczyć – tylko jak?

    Gdy mamy już pewność, że będziemy nasze dziecko wychowywać jako dwujęzyczne, pojawia się pierwsze pytanie – kiedy zacząć? Oczywiście możliwie najszybciej! Istnieje mnóstwo prac badawczych potwierdzających, że dźwięki, które docierają do dziecka już w okresie prenatalnym, nie są mu obojętne. Zatem nie będzie przesadą, gdy rodzice już na etapie ciąży zaczną „mówić do brzucha” – dzięki temu od pierwszych chwil istnienia najmłodszy członek rodziny będzie oswajał się z brzmieniem głosu najbliższych mu osób.

    Jeden język w domu, drugi w szkole

    Aby nauka, już po narodzinach, była możliwie najefektywniejsza, rodzice powinni zdecydować się, w jaki sposób chcą wprowadzać dziecko w dwujęzyczny świat. Jeśli rodzice posługują się tym samym językiem ojczystym, ale przebywają w kraju, gdzie językiem urzędowym jest dla nich język obcy, często decydują się na naukę według metody ML@H – to skrót od angielskiego Minority Language At Home, czyli „język mniejszości w domu”. Jak nazwa wskazuje – mama i tata porozumiewają się z dzieckiem językiem ojczystym właśnie w domu. Gdy dziecko znajduje się poza jego obszarem – styka się z językiem kraju, w którym przebywa.

    Rozwiązanie to wydaje się rozwiązaniem dość prostym – zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia – i nie wymaga od rodziców zbytniego nakładu pracy. Ostatecznie, mama i tata tak między sobą, jak i z dzieckiem komunikują się w tym samym, oczywistym dla nich, języku, więc każde wypowiedziane słowo, każdy użyty schemat językowy jest też naturalną nauką dla dziecka. Jednak sposób ten nie jest bez wad.

    Najmłodszy członek rodziny wraz z upływem czasu będzie miał coraz więcej kontaktu z otoczeniem używającym języka urzędowego kraju, w którym przebywa – tym samym zacznie słabnąć pozycja języka ojczystego rodziców. Trzeba zatem pamiętać, aby dziecko przed skończeniem trzeciego roku życia przyswoiło język dziedziczony w możliwie największym zakresie – potem zacznie uczęszczać do przedszkola, szkoły, a zatem w miejsca, w których większość będzie posługiwać się językiem dla niego obcym. Jest to też czas, w którym rodzice będą musieli zwrócić większą uwagę na edukację w języku ojczystym w domu. Kilkuletnie dziecko, spędzające codziennie kilkanaście godzin z rówieśnikami mówiącymi w języku innym niż język „domowy”, prawdopodobnie zacznie chętniej posługiwać się językiem kraju, w którym mieszka we wszystkich możliwych sytuacjach – także w kontaktach z rodziną.

    Rodzice żyjący na emigracji wskazują, że wadą powyższej metody jest uboższe słownictwo ich dzieci w pierwszych latach nauki w stosunku do słownictwa dzieci wychowanych od początku w języku urzędowym danego kraju. Należy pamiętać, że dzięki temu dziecko może czuć się wyobcowane i nieakceptowane przez rówieśników, dlatego też przed zastosowaniem metody ML@H należy rozważyć wszystkie jej wady oraz zalety i podjąć decyzję o ewentualnym wykorzystaniu.

    Mama mówi po swojemu, tata mówi po swojemu

    Jeden rodzic – jeden język, czyli OPOL (ang. One Parent – One Language) to kolejna ze strategii wychowywania dziecka dwujęzycznego. Ma ona zastosowanie w rodzinach, w których każdy z rodziców posługuje się innym językiem ojczystym. Stosując tę metodę, mama i tata zawsze zwracają się do dziecka w swoim języku ojczystym. Niewątpliwą zaletą strategii OPOL jest fakt, że każdy z rodziców właśnie w języku ojczystym najpełniej wyraża swoje emocje, a to w relacjach z dzieckiem jest niezwykle ważne.

    Jednak jeśli rodzina mieszka w kraju jednego z rodziców, język drugiego rodzica będzie na pozycji słabszej. Np. dziecko Hiszpana i Polki mieszkające z rodzicami w Barcelonie wraz z rozpoczęciem edukacji będzie miało coraz więcej kontaktu z językiem hiszpańskim i nim będzie się chciało posługiwać w kontaktach z matką. Co wtedy z językiem polskim? Różne rodziny obierają różne strategie. Matka może np. poinformować dziecko, że nie rozumie, co ono do niego mówi po hiszpańsku, więc powinno powiedzieć to samo po polsku. Innym rozwiązaniem jest rozmowa o sprawach dotyczących całej rodziny w jednym języku – w tym wypadku hiszpańskim, ale już bezpośrednie kontakty matka–dziecko to język polski. Nie istnieje jedno rozwiązanie i każda rodzina powinna wypracować swoje. Natomiast podstawową zasadą jest – jeden rodzic nie miesza dwóch języków w kontaktach ze swoim dzieckiem.   

    W poniedziałek po hiszpańsku, we wtorek po polsku

    Czasem mama i tata – mimo że pochodzą z różnych krajów – płynnie mówią w dwóch językach. Jeśli zdecydują się wychowywać dwujęzyczne dziecko, dobrą metodą może dla nich okazać się strategia T&P (ang Time and Place, czyli czas i miejsce). Należy tylko określić, zgodnie z nazwą metody, czas i/lub miejsce, kiedy używany jest język jednego z rodziców, a kiedy drugiego. I tak – jeśli znów posłużymy się polsko-hiszpańskim przykładem – w poniedziałki, środy i piątki mówimy do dziecka po hiszpańsku, a w pozostałe dni tygodnia po polsku lub – wersja alternatywna – w dużym pokoju zwracamy się do siebie w języku taty, a w kuchni rozmawiamy w języku mamy.

    Trudnością może być pewne zdyscyplinowanie, bez którego strategii T&P nie uda się zrealizować. Nie tylko dzieci, ale także rodzice muszą w sobie wykształcić nawyk, że np. zmieniając miejsce, należy zmienić język wypowiedzi. Gdy dziecko rozpocznie edukację, zacznie przebywać wśród rówieśników posługujących się językiem miejsca zamieszkania, nadal po powrocie ze szkoły do domu będzie mogło tak z mamą jak i z tatą porozumiewać się oboma znanymi językami.

    Bez względu na wybór metody, warto zadbać, aby dziecko rozwijające się w dwujęzycznej rodzinie miało możliwość poznania języka obojga rodziców. Trzeba jednak pamiętać, że proces nauki nie należy do najłatwiejszych i wymaga od rodziców właściwego podejścia oraz samozaparcia w przekazywaniu dziecku wiedzy. O tym, co zrobić, aby nauka języka nie była nudna, już w kolejnym artykule na łamach Polska360.org.

    Autor : Łukasz Sawicki

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    Najnowsze

    Gdy ekspert czuje się niedouczony – jak zmienić przekonania o sobie na lepsze?

    Często spotykam się ze znakomitymi specjalistami, którzy nie wierzą w swoje kompetencje. Pracują w dużych firmach, w...

    Aplikacje i programy wspierające trening mentalny w domu – poleca Paweł Habrat

    Podczas webinaru w dniu 25.11.2020 r., w którym miałem okazję być gościem, poruszaliśmy m.in. temat obszarów treningu mentalnego, które możemy zaimplementować do...

    Kultura Polonijna w Norwegii

    Jeszcze do niedawna wśród Polaków w Norwegii krążyło powiedzenie, że kraj w którym im przyszło mieszkać jest polską pustynią kulturalną i intelektualną....

    Jak nauczyć dziecko pisać i czytać po polsku?

    „Ala ma kota” – któż z nas nie zna tego słynnego zdania autorstwa Mariana Falskiego? To zdanie-pomnik, które dla wielu pokoleń stało...

    Trening online. Moda czy potrzeba?

    Moda na zdrowy tryb życia coraz śmielej wkracza w naszą rzeczywistość. Coś, co jeszcze kilkanaście lat temu było rzadko spotykane, dziś powoli...

    Zobacz także