środa, 2 grudnia, 2020
WIĘCEJ

    KIEDY ZWIĄZEK BOLI – czyli rozmowy z cyklu „jak kobieta z kobietą“

    Warto przeczytać

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu...

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online W tym artykule dowiesz się o licznych stronach...

    Najbardziej poszukiwani pracownicy na międzynarodowym rynku pracy

    XXI wiek to czas dynamicznych przemian. Na naszych oczach dokonuje się tzw. czwarta rewolucja przemysłowa i ma...
    Anna Klaus-Zielińska
    PSYCHOLOG / COACH / TRENER ROZWOJU OSOBISTEGO Psycholog społeczny (Uniwersytet Warszawski), coach i trener warsztatów psychoedukacyjnych (Uniwersytet Warszawski) Absolwentka podyplomowych studiów "Psychologia zachowań" (Uniwersytet Warszawski) oraz „Pomoc psychologiczna i interwencje systemowe w rodzinie“ (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej). Założycielka gabinetów Wise Mind - miejsca kompleksowo wspierającego osoby doświadczające trudności w bliskiej relacji. Ukończyła liczne szkolenia m.in z dialogu motywującego, uważności i współczucia, pomocy psychologicznej osób zgłaszających niepowodzenie w związkach. A także wywiadu, pracy z genogramem i diagnozy w systemowej terapii rodzin. Obecnie w trakcie szkolenia na psychoterapeutę (Polski Instytut Ericksonowski). Specjalizuje się w pomocy osobom deklarującym trudności w związku. Od kilkunastu lat pracuje, słuchając i zadając pytania, które pozwalają klientom odkryć, że mają w sobie wszystko, co jest im potrzebne do osiągnięcia poczucia satysfakcjonującego życia. Szkoleniowiec i trener warsztatów z kompetencji miękkich (m.in.: komunikacji werbalnej i niewerbalnej, asertywności, odporności na stres), autoprezentacji (firmy prywatne, Fundacja Polsko–Amerykańska, Szkoła Liderów) i warsztatów dla rodziców. Prowadzi też różnego rodzaju grupy rozwojowe dla kobiet w trudnych relacjach. Pracowała jako wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Podróżnik, żeglarz, szczęśliwa żona i mama.

    Nie tylko w gabinecie psychologicznym, ale też w różnych sytuacjach towarzyskich, spotykam różne kobiety opowiadające właściwie tę samą historię. Historię, która cechuje się tym, że ma swój początek (zwykle bardzo romantyczny), punkt kulminacyjny (cały w bieli, z limuzyną, bliższą i dalszą rodziną) oraz dość niedoprecyzowany ciąg dalszy, który miał brzmieć „i żyli długo i szczęśliwie“, ale z różnych względów wyszedł zupełnie inaczej…

    A ponieważ wyszedł inaczej, to główni bohaterowie od jakiegoś (kilku, bądź kilkunastoletniego) czasu zastanawiają się co z tym ciągiem dalszym teraz zrobić?

    Kontynuować? Zakończyć? Ale jak tu zakończyć, skoro znamy tylko „i żyli długo i szczęśliwie..“.

    Nasza kultura od najmłodszych lat bezlitośnie karmi nas wizją wielkiej miłości. Koniecznie tej jedynej i na całe życie. A życie? Cóż, jak to życie, pisze różne scenariusze.

    Mamy coraz mniej czasu na bliskie relacje, coraz więcej stresów i napięć w życiu codziennym. Zwykle zwyczajnie brak nam miejsca i siły na pielęgnowanie bliskiego związku. Zaczynamy się mijać, wymieniać komunikaty.

    Milczymy. Najpierw milczymy wymownie i znacząco (bo powinien się domyśleć i coś z tym zrobić!), potem milczymy obrażone (bo się nie domyślił i nie zrobił), a potem już po prostu milczymy, bo nie chce nam się rozmawiać. Bo nie ma o czym.

    Dochodzą małe przytyki i złośliwości, czasem poniżenia, czasem bierna agresja, a czasem pogarda.

    A my, cóż – trwamy na posterunku. Bo wielka miłość i piękny ślub był i miało być na całe życie. Bo mamy poczucie, że bez drugiej osoby nie damy sobie rady. Bo boimy się i wstydzimy reakcji rodziny, znajomych. Bo mamy poczucie, że robimy to dla dobra dzieci. Wreszcie – bo boimy się być same.

    I tak czekamy. Czekamy latami, a czasem, jak pokazuje przykład moich niektórych klientek, nawet dekadami.

    To czekanie sprzedały nam chyba w genach nasze prababki. Czekały przy ognisku, aż mężczyźni wrócą z polowania, a potem czekały w domach, aż wrócą z wojny.

    A my dziś czekamy, aż szef da podwyżkę, aż dostrzegą nasz ponadprzeciętny udział w projekcie, aż mąż zacznie sam z siebie wstawać do dziecka w nocy..

    No więc Drogie Panie – szczerze – to się pewnie, gdzieś, kiedyś, jakiejś kobiecie samo z siebie przydarzy (tzw. legenda miejska), ale sama nie postawiłabym na to raczej pieniędzy.

    Zresztą, w kwestii związku który nie daje nam szczęścia, właściwie nie wiadomo na co czekamy. Na meteor? Trzęsienie ziemi? Powódź?

    Jakie sygnały i znaki mają na nas spaść z nieba lub ziemi, żeby podjąć decyzję: tak chcę się skonsultować ze specjalistą w sprawie mojego związku. Tak, chcę zrozumieć z czego wynikają trudności, które przeżywam. Tak, chcę się mojej relacji przyjrzeć z dystansu. Tak, chcę rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć najlepszą dla siebie decyzję: terapia własna, terapia małżeńska, terapia rodzinna, mediacje czy adwokat.

    Bo związek sam z siebie, nagle nie zacznie być tak po prostu udany. Gdy ząb nas bardzo boli, idziemy do dentysty – wiemy, że sam się nie wyleczy. Gdy mamy nawracające, utrudniające normalne życie migreny lub bóle brzucha, konsultujemy się z lekarzem i robimy badania – wiemy, że przyczyna może tkwić głębiej, a łykanie samych środków przeciwbólowych jest niedobrym pomysłem.

    A co robimy gdy związek nas boli? Czekamy na cud.

    Pozwólcie, że podpowiem – zróbmy go sobie same. Skonsultujmy się ze specjalistą, który podpowie nam optymalne dla nas rozwiązania – najlepiej psychologiem.

    Spójrzmy na jego kwalifikacje, które powinny być opisane na stronie internetowej, na dyplomy i certyfikaty, ale też w trakcie pierwszej/pierwszych konsultacji przyglądajmy się uważnie, jak czujemy się w relacji z tą konkretnie osobą.

    Czy mamy poczucie że jesteśmy akceptowane?  Czy czujemy sie zrozumiane? Czy widzimy, że psycholog jest skupiony i słucha nas całym sobą? Czy według nas ma szacunek dla naszych i swoich granic? Czy czujemy, że daje nam wsparcie, powstrzymując się od ocen?

    To niezwykle ważne, żeby swoją drogę poszukiwania profesjonalnej pomocy zacząć z osobą, której ufamy i z którą mamy „chemię“. Szczególnie, jak wskazuje wiele badań, to właśnie jakość owej relacji ze specjalistą jest dla nas w całym procesie zmiany kluczowa.

    Autor : Anna Klaus – Zielińska, psycholog społeczny, właścicielka gabinetów Wise Mind oferujących kompleksowe wsparcie osobom deklarującym trudności w związku.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    Najnowsze

    Gdy ekspert czuje się niedouczony – jak zmienić przekonania o sobie na lepsze?

    Często spotykam się ze znakomitymi specjalistami, którzy nie wierzą w swoje kompetencje. Pracują w dużych firmach, w...

    Aplikacje i programy wspierające trening mentalny w domu – poleca Paweł Habrat

    Podczas webinaru w dniu 25.11.2020 r., w którym miałem okazję być gościem, poruszaliśmy m.in. temat obszarów treningu mentalnego, które możemy zaimplementować do...

    Kultura Polonijna w Norwegii

    Jeszcze do niedawna wśród Polaków w Norwegii krążyło powiedzenie, że kraj w którym im przyszło mieszkać jest polską pustynią kulturalną i intelektualną....

    Jak nauczyć dziecko pisać i czytać po polsku?

    „Ala ma kota” – któż z nas nie zna tego słynnego zdania autorstwa Mariana Falskiego? To zdanie-pomnik, które dla wielu pokoleń stało...

    Trening online. Moda czy potrzeba?

    Moda na zdrowy tryb życia coraz śmielej wkracza w naszą rzeczywistość. Coś, co jeszcze kilkanaście lat temu było rzadko spotykane, dziś powoli...

    Zobacz także