poniedziałek, 17 stycznia, 2022
WIĘCEJ

    300 mil do nieba

    Warto przeczytać

    Karta pobytu na terenie Polski. Decyzja negatywna – jak się skutecznie odwołać?

    Dotykając tematu legalizacji, mówimy przede wszystkim o dokumentach potwierdzających prawo do pobytu długoterminowego na terytorium państwa osoby...

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online W tym artykule dowiesz się o licznych stronach...

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu...

    Jedni pod osłoną nocy w trakcie zgrupowań sportowych, inni kajakiem przez morze lub ukryci pod ciężarówką. Artyści, sportowcy, zwykli obywatele. Z PRL uciekali w poszukiwaniu lepszego życia, chcąc wykorzystywać swój talent i kwalifikacje. W miejscu, które zapewni normalność i da ciekawsze perspektywy na jutro niż Polska tamtych czasów. Poznajmy historie sportowych „dezerterów”.

    Kryształ za dżinsy

    W szarej rzeczywistości lat 80-tych ubiegłego wieku, gdzie towarem deficytowym było wszystko, sportowcom żyło się całkiem nieźle. Kluby, których patronami były fabryki, huty, kopalnie czy reżimowe resorty dbały o najlepszych, zapewniając niezłe pensje. W tamtej rzeczywistości na niewiele się one zdawały, więc nasi atleci chętniej niż w kierunku gotówki patrzyli na pralki, telewizory, meble czy po prostu mięso. W porównaniu ze sportowcami zagranicznymi na podobnym poziomie zarabiali grosze, zdając sobie sprawę, że aby zapewnić sobie lepszy byt – muszą kombinować. Handel wymienny był zatem na porządku dziennym. Każdy wyjazd na zgrupowanie zagraniczne stanowił pretekst do zarobku w dewizach. Bywało i tak, że zamiast szukać odpowiedniej formy sportowej, reprezentanci Polski w różnych dyscyplinach, zastanawiali się jak przechytrzyć celników i wywieźć z Kraju towary, które później upłynniali na bazarach. Spore wzięcie na Zachodzie miały zwłaszcza rodzime kryształy. W zamian za to ochoczo kupowano m.in. dżinsy, które wtedy były krzykiem mody i osiągały astronomiczne ceny. Legalny wyjazd na kontrakt zagraniczny był w tej epoce bardzo rzadki i wymagał akceptacji aparatu państwowego. Jeśli już wyrażono zgodę, walutę uzyskaną z transakcji dzielono między partyjnych dygnitarzy. Nic dziwnego, że budziło to sprzeciw. Dla najbardziej zdeterminowanych jedynym wyjściem był zakazany odwrót i prośba o azyl. Takiej drogi nie musiał przechodzić Zbigniew Boniek, którego transfer do Włoch przeprowadzono oficjalnie i za zgodą władz. Rekordowa suma za sprzedaż piłkarza rozpłynęła się jednak w powietrzu, a jego macierzysty klub z kwoty oscylującej wokół 1,8 milionów dolarów, otrzymał okruchy z pańskiego stołu.

    RFN – ziemia obiecana     

    Jedną z najbardziej pamiętnych ucieczek naszego sportowca była ta z udziałem Andrzeja Rudego. Piłkarza, reprezentanta Polski i jednego z największych talentów tamtych czasów. Rudy wykorzystał fakt, że reprezentacja złożona z najlepszych polskich ligowców dostała zaproszenie do słonecznej Italii. W dniu meczu, gdy zawodnika zabrakło na boisku i ławce rezerwowych, komentatorzy i kibice przed telewizorami podejrzewali, że doznał kontuzji. Tymczasem był on już w drodze do RFN, która stanowiła cel jego rejterady. O planach Rudego nie wiedzieli nawet koledzy z drużyny. Gdy zabrakło go na śniadaniu, zaczęto domyślać się, o co chodzi. Uruchomiono też poszukiwania, ale na nic się one nie zdały. Po kilku dniach piłkarz odnalazł się w zachodniej części Niemiec. Od razu został zawieszony w prawach zawodnika, ale rychły schyłek systemu sprawił, że mógł kontynuować karierę. Całkiem udaną zresztą. Po jakimś czasie wrócił nawet do reprezentacji Polski, ale nie mógł zintegrować się z zespołem. Zawsze chadzał swoimi ścieżkami i nie czuł emocjonalnego związku z Ojczyzną.

    W tym samym 1988 roku, ze zgrupowania sportowego w RFN nie powrócił Dariusz Michalczewski – obiecujący pięściarz i mistrz Polski juniorów, pochodzący z Gdańska. Pod osłoną nocy zabrał torbę ze sprzętem, wymknął się z hotelu i tyle go widziano. Jakiś czas później uzyskał niemieckie obywatelstwo i pod flagą naszych sąsiadów oraz słuchając ich hymnu zdobywał seryjnie tytuły Mistrza Świata. Dopiero na zakończenie kariery, długo po zmianach politycznych i ustrojowych, zdecydował się walczyć dla Ojczyzny, w której przyszedł na świat. Dziś deklaruje, że gdyby nie ta decyzja popadłby w przeciętność lub zszedł na złą drogę. Ucieczka do lepszego świata otworzyła wrota do wielkiej kariery i pieniędzy.

    Kierunek niemiecki – choć nieco wcześniej – obrał również Władysław Kozakiewicz. Jeden z najlepszych tyczkarzy w historii tego sportu w Polsce i autor pamiętnego gestu z Igrzysk Olimpijskich w Moskwie. Był on adresowany do władz sowieckich, a wyrażał dezaprobatę dla ich działań i mieszanie się w polskie sprawy. Spotkały go po powrocie do Kraju szykany. Zniechęcony takim obrotem sprawy, uciekł za granicę i również przez kilka lat reprezentował barwy Republiki Federalnej Niemiec.

    Przechytrzyć system

    To właśnie Niemcy były najpopularniejszym kierunkiem sportowych ucieczek, a we wspomnianym 1988 r. działo się jeszcze więcej. Z obozu reprezentacji olimpijskiej w Danii zniknął napastnik Marek Leśniak, który później odnalazł się w Leverkusen.

    Niemcy wybrały również reprezentantki Polski w piłce ręcznej: Ewa Adamska, Krystyna Korzeczek, Dorota Kozielska i Barbara Krefft. W drodze na turniej w Holandii wymknęły się niezauważone podczas postoju na toaletę.

    Inne destynacje również cieszyły się zainteresowaniem. Pod koniec lat 50-tych z zawodów w Anglii nie powrócił do Polski żużlowiec Tadeusz Teodorowicz. Na pozostanie w USA zdecydował się kolarz Andrzej Mierzejewski, jeszcze inni wybierali Francję lub Skandynawię. Każdy przypadek wymagał odrębnego i sprytnego planu.

    Władze PRL nauczone doświadczeniami niemal zawsze wysyłały ze sportowcami swojego przedstawiciela, który odpowiadał za pilnowanie ekipy przed nierozsądnymi pomysłami. Przed wyjazdem dbano również o to, aby szczegółowo prześwietlić rodziny sportowców. Był to najlepszy straszak dla potencjalnych uciekinierów. Rodziny tych, którzy mimo wszystko zbiegli, spotykały się później z wieloma życiowymi problemami. Były inwigilowane i prześladowane, co odbijało się na zdrowiu i formie sportowców. Życie na obczyźnie nie zawsze było usłane różami. Dla jednych stanowiły bilet do wielkich karier, innym zniszczyło życie. Niektórzy zostali na emigracji na stałe, wtapiając się w realia nowego miejsca zamieszkania i stopniowo zapominając o Ojczyźnie. Inni decydowali się na powrót. Wszystkich jednak łączyła chęć lepszego życia, a gdy udało się skontaktować z rodziną w Polsce, słyszeli pamiętne i wzruszające słowa z tytułowego filmu, odzwierciedlające ówczesne realia: nie wracajcie tu nigdy…

    Tekst: Marcin Pawul

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    Najnowsze

    300 mil do nieba

    Jedni pod osłoną nocy w trakcie zgrupowań sportowych, inni kajakiem przez morze lub ukryci pod ciężarówką. Artyści,...

    Nowy wymiar pracy – jak odnaleźć się w zmieniającej się rzeczywistości?

    Gdy prawie rok temu przenosiłam na papier tu na portalu  POLSKA360 kilka moich rozważań na temat zatrudnienia, pracy, kształcenia, przekwalifikowania zadałam sobie...

    Życzenia Świąteczne od portalu Polska360.org

    Szanowni Państwo, przed nami wyczekiwany przez wielu z nas, wyjątkowy czas w roku – okres Świąt Bożego Narodzenia. Dla...

    Setna rocznica pierwszego meczu reprezentacji Polski w piłce nożnej

    18 grudnia 1921r. Reprezentacja Polski w piłce nożnej rozegrała pierwszy oficjalny mecz międzynarodowy. Naszym przeciwnikiem była solidnie grająca i renomowana drużyna Węgier....

    Upamiętnienie polskich lotników w Kanadzie – pomnik „Spirala Zwycięstwa”

    W niedzielę 28 listopada 2021 r. na przedmieściach Toronto w Mississauga, Ontario, Kanada został odsłonięty pierwszy w tym kraju pomnik poświęcony pamięci...

    Zobacz także