niedziela, 25 lipca, 2021
WIĘCEJ

    „Syberia to jest inny świat, przed którym czuję duży respekt”

    Warto przeczytać

    Karta pobytu na terenie Polski. Decyzja negatywna – jak się skutecznie odwołać?

    Dotykając tematu legalizacji, mówimy przede wszystkim o dokumentach potwierdzających prawo do pobytu długoterminowego na terytorium państwa osoby...

    Czy dwujęzyczność dzieci ma sens?

    Rozważania na temat dwujęzyczności warto rozpocząć w październiku. Dlaczego? Od 2015 roku corocznie właśnie w tym miesiącu...

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online

    Czas na zmianę: bezpłatne szkolenia online W tym artykule dowiesz się o licznych stronach...

    Przejmująca, daleka podróż Katarzyny Kucharek, prezes zarządu Fundacji Grupy PKP, na Syberię w celu poznania i niesienia pomocy mieszkańcom polskiej wsi Wierszyna, stała się inspiracją do stworzenia webinaru, który przybliżył historię jej podróży i odczarował  negatywny stosunek do tej krainy, która niechlubnie kojarzona jest z historią zsyłek Polaków w ramach odbycia kary, nieprzyjaznymi warunkami atmosferycznymi i biedą.

    Dla jednych marzenie, szczególnie podróż słynną Koleją Transsyberyjską. Inni w ogóle nie zwracają uwagi na ten rejon świata, bo zimno, daleko, inaczej. Na samą myśl o nim robi się jakoś dziwnie, zwłaszcza kiedy w głowie mamy historię Sybiraków, Polaków zsyłanych za karę do pracy w ciężkich warunkach obozowych.

    Coś mimo wszystko jest takiego w Syberii, że są ludzie, którzy chcą tam jeździć nie tylko turystycznie. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Katarzyną Kucharek, która rok temu odwiedziła Polaków mieszkających w małej wsi Wierszyna położonej 100 km od Irkucka.
    Jaki był cel tej podróży oraz jakie wspomnienia ze sobą przywiozła?

    Wierszyna – polska wieś oddalona o 7 tys. km od Ojczyzny

    Wierszyna to wieś na Syberii położona nad rzeką Idą ok. 100 km od Irkucka. Została założona przez polskich osadników w 1910 roku. Przybyli oni z Zagłębia Dąbrowskiego i Małopolski za pracą. Skuszeni obietnicami carskich urzędników o żyznej ziemi i przyjaznym miejscu do życia spakowali dobytek i ruszyli rodzinami na daleki Wschód. Niestety po przybyciu okazało się, że obiecany dobrobyt, to mrzonka. Na miejscu czekały ich trudne warunki atmosferyczne, ziemia, którą dopiero co trzeba było przygotować pod uprawę, a pożywienie niestety trzeba było zdobyć poprzez polowanie na dziką zwierzynę. Polacy przetrwali ciężkie warunki, założyli osadę i przez ostatnie sto lat żyli z daleka od Ojczyzny, ale pamiętając o swoich korzeniach. Obecnie do wsi prowadzi jedna wyboista, gruntowa droga, która po wielkich opadach staje się nieprzejezdna i odcina wieś od świata. Wierszyna liczy 529 mieszkańców. Jest tu jedna szkoła podstawowa, w której do 2020 roku uczono języka polskiego. Jest plebania z polskim duszpasterzem, obchodzi się polskie święta i pamięta o tradycjach przodków, którzy przyjechali z początkiem XX wieku. Mieszkańcy mimo pamięci i kultywowania tradycji, są zasymilowani. Kształcą się i podróżują w obrębie kraju. Powrót do Polski dla większości jest niemożliwy ze względu na wysokie koszty podróży i życia, nieporównywalne do tego, jakie wiodą na miejscu. Mimo trudnych warunków bytowych, mieszkańcy tworzą wyjątkową grupę, która przy wsparciu polskich organizacji charytatywnych i pozarządowych otrzymuje pomoc i dofinansowanie do inicjatyw mających na celu rozwój i wspieranie środowisk kulturalnych czy oświatowych. Dużą rolę w działaniach patriotycznych odgrywa tu kościół katolicki.

    Sara Pijanowska : W 2019 roku była Pani na Syberii. Czemu akurat wybrała Pani to miejsce i co było powodem oraz celem podróży?

    Katarzyna Kucharek: Być może zabrzmi to banalnie, ale właściwie to nie ja wybrałam to miejsce, tylko to miejsce wybrało mnie. Chociaż gdy nadarzyła się okazja wyjazdu, nie zastanawiałam się nad nią długo. Właściwie od razu wiedziałam, że pojadę. Czułam, że tak trzeba. Wzniośle jest mówić o pomaganiu, ale o wiele trudniej ponieść konkretny trud podróży i dotknięcia problemu na miejscu. Tym bardziej, że było to niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia, co oznaczało wyrozumiałość ze strony moich bliskich. Nie mogłam się do końca wywiązać ze swoich zobowiązań w stosunku do rodziny, związanych właśnie z przygotowaniami do zbliżających się wówczas Świąt.

    SP:  To nie był pierwszy raz, kiedy zorganizowała Paniakcję pomocową dla Polaków mieszkających na Wschodzie. Czy może Pani opowiedzieć, co do tej pory robiła dla Rodaków mieszkających w Rosji i na Białorusi?

    KK: Tak, to prawda, ale trzeba zaznaczyć, że tą pomoc zorganizowałam z zespołem Fundacji Grupy PKP i organizacjami, ludźmi, z którymi współpracujemy. Bez zaangażowania ich wszystkich byłoby to może niemożliwe, ale na pewno o wiele bardziej trudne i czasochłonne.

    Generalnie pomoc poza granicami naszego kraju polega na wsparciu tych najbardziej potrzebujących. Ostatnia nasza akcja dotyczyła transportu humanitarnego do Libanu. Wspólnie ze stowarzyszeniem „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” wysłaliśmy samolot wojskowy z darami dla mieszkańców Libanu i uchodźców z Syrii.

    W lipcu z ramienia Fundacji Grupy PKP wsparliśmy letni dobroczynny ośrodek wypoczynkowy „Nieciecz” dla polskich dzieci mieszkających na Białorusi. Przekazane środki pozwoliły na budowę studni głębinowej. W ubiegłym roku miałam okazję osobiście wręczyć świąteczne paczki dla Polaków żyjących na Syberii. Na początku grudnia zeszłego roku Fundacja została odznaczona medalem za wsparcie młodych sportowców na Wschodzie. Od kilku lat wspieramy konkurs Patria Nostra, którego celem jest popularyzacja wiedzy o historii Polski wśród młodzieży szkolnej, kształtowanie postaw patriotycznych i aktywności obywatelskiej. Biorą w nim udział uczniowie z Mazowsza, Małopolski, Wielkopolski, a także z USA, Europy Zachodniej, Litwy, Białorusi, Ukrainy i Kazachstanu. Natomiast dwa lata temu spotkałam się z Polakami na Białorusi. Ponad 400 dzieci ze szkół z Grodna i okolic wzięło udział w „choince” zorganizowanej przez Związek Polaków na Białorusi. Przyjechałam do Grodna ze świątecznymi paczkami od kolejarzy dla najmłodszych, uczących się języka polskiego. Bardzo dużo się dzieje w tym obszarze…

    SP: Czemu w ramach działalności Fundacji prowadzi Paniakcje pomocowe na rzecz Polonii i Polaków za granicą ?

    KK: Celem Fundacji Grupy PKP jest prowadzenie wszechstronnej działalności w zakresie m.in.:

    • podtrzymywania i upowszechniania tradycji narodowej, pielęgnowania polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej;
    • działalności wspomagającej rozwój wspólnot i społeczności lokalnych;
    • nauki, szkolnictwa wyższego, edukacji, oświaty i wychowania;
    • wypoczynku dzieci i młodzieży;
    • wspierania i upowszechniania kultury fizycznej;
    • turystyki i krajoznawstwa;
    • ratownictwa i ochrony ludności, pomocy ofiarom katastrof oraz klęsk żywiołowych;
    • promocji i organizacji wolontariatu;
    • promocji Rzeczypospolitej Polskiej za granicą oraz działalności na rzecz integracji europejskiej oraz rozwijania kontaktów i współpracy między społeczeństwami.

    Wszystkie te cele wpisują się w akcje pomocowe na rzecz Polaków mieszkających poza granicami Polski.

    Poza tym niejednokrotnie Ci ludzie kiedyś mieszkali w Polsce, a splot różnych wydarzeń i bieg historii sprawiły, że zamieszkują inne kraje, ciągle czując się Polakami i tęskniąc za Ojczyzną.

    SP: Jakie były Pani pierwsze emocje, kiedy dowiedziała się o wyjeździe na Syberię? Czy pamięta Pani swoją pierwszą myśl?

    KK : Trochę wydawało mi się to nierealne. Mimo dalekich podróży w mało popularne zakątki świata nie znałam aż tak dalekiego Wschodu. Nie za bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Dosyć trudne warunki, brak dostępu do Internetu, skrajne ubóstwo – sprawiały, że miałam obawy. Brak znajomości języka rosyjskiego nie był ułatwieniem, mimo znajomości angielskiego, który nie był ani powszechnie znany, ani chętnie używany. I nie ukrywam, że niskie temperatury nie były zachęcające.

    SP: .Co Panią zmotywowało do tego, by tam pojechać?

    KK: Chciałam pokazać, że pomagam nie tylko dlatego, że to moja praca – zza biurka, ale też jestem w stanie zadać sobie trud podróży i odwiedzić tych, których mało kto chce odwiedzać. Poza tym lubię wyzwania i zmuszam się do wychodzenia poza strefę komfortu.

    SP:  Jakie ma Pani rady dla osób, które planują podróż w tak dalekie rejony świata i jak się do takiej podróży przygotować?

    KK: Na pewno trzeba się przygotować na niskie temperatury. Odpowiednie ubrania i kosmetyki zdecydowanie uprzyjemniają pobyt. Nie chcę, żeby to zabrzmiało górnolotnie, ale ta podróż wpłynęła na moje życie. To czego doświadczyłam na miejscu, zapamiętam na zawsze. Ludzie, szczególnie duchowni, którzy mimo niedostatków są szczęśliwi i poświęcają się drugiemu człowiekowi.

    Oczywiście trzeba też uważać na swoje bezpieczeństwo – jak wszędzie. Zmierzam do tego, że część osób szybko się orientuje co do pochodzenia podróżnych i ma skłonności, żeby to wykorzystywać.

    SP:  Jakie były Pani pierwsze wrażenia po przybyciu na miejsce?

    KK: Inny świat. Jak już wcześniej wspominałam – Wschód nie był mi znany. Duży respekt – inna kultura. I niejednokrotnie duszone w sobie emocje. Szczególnie kiedy miałam do czynienia z małymi dziećmi pozostawianymi zazwyczaj przez uzależnione matki pod opieką sióstr zakonnych z Polski, które utrzymują się z tego „co ludzie przyniosą”.

    SP: Proszę opisać podróż, co zobaczyła Pani, kogo poznała, jakie “atrakcje” na Panią czekały po przybyciu na miejsce?

    KK: Byłam we wsi Wierszyna, założonej przez polskich emigrantów. Do Wierszyny prowadzi jedna wyboista, gruntowa droga, trudna do przejechania wiosną. Działa tam wiejska szkoła. Kilka lat temu zostały tam wznowione zajęcia z języka polskiego (dzięki pani Henryce Jachmowicz – nauczycielce, która zdecydowała się podjąć to  wyzwanie). W zeszłym roku płynnie językiem polskim posługiwała się niewielka liczna uczniów, co wynikało głównie z wieloletniego braku kontaktu z Polską. W Wierszynie jest kościółek zbudowany w 1913 r., w którym funkcję proboszcza pełni od 11 lat ojciec Karol Lipiński. Specjalnie na nasz przyjazd przygotowano jasełka w języku polskim. W spotkaniu wziął również udział biskup Cyryl Klimowicz, ordynariusz diecezji świętego Józefa w Irkucku –. Spotkałam się ze wspaniałymi dziećmi z ochronki, prowadzonej przez Siostry Zgromadzenia Sióstr Służebniczek. Siostry prowadzą przedszkole, świetlicę i pomagają bezdomnym. Ponadto dotarliśmy do miejscowości Angarsk, Usole Syberyjskie i Listwianka.

    SP: Proszę opisaćswoje spotkanie z Polakami, jacy są mieszkańcy Angarska i Wierszyny? Z czym na co dzień się borykają? Jak wygląda typowy dzień na Syberii?

    KK: Spotkanie bardzo wzruszające. Polacy serdeczni, życzliwi. Na co dzień borykają się z różnymi problemami. W zależności od konkretnego miejsca na Syberii i sytuacji życiowej każdy ma porządek dnia.

    SP:  Z tego co wiem była to przejmująca i emocjonalna podróży. Czy może Pani opowiedzieć co najbardziej utkwiło w Pani  pamięci?

    KK: Szczerość, prostota, autentyczność i wiara w opatrzność bożą.

    SP:  Czy planuje Pani tam wrócić?

    KK: Tak. Miałam pojechać ponownie na wiosnę, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała nam wszystkim plany.

    SP: Podróż dała Pani nowe znajomości oraz nowe perspektywy niesienia pomocy potrzebującym. Proszę opisać co poza podróżą na Syberię, zrobiła Pani lub planuje zrobić dla Polaków mieszkających na Wschodzie?

    KK: Cały czas jestem w kontakcie z ludźmi poznanymi na Syberii i z tymi, z którymi tam byłam. Wszyscy planujemy wytrwale robić swoje – pomagać, pamiętać, reagować na potrzeby.

    SP: Bardzo dziękuję za rozmowę.

    Z Katarzyną Kucharek rozmawiała Sara Pijanowska

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    Najnowsze

    Eliminacje do XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina

    W dniach 12-23 lipca 2021 r. trwają w Warszawie eliminacje do znanego na całym świecie Międzynarodowego Konkursu...

    Eksportowi biało-czerwoni

    Jedni byli dumni ze swego pochodzenia, inni woleli się nie przyznawać. Pierwsi nie celebrowali radości ze sportowego sukcesu, rywalizując z Polakami -...

    Employer branding, czyli tworzenie wizerunku pracodawcy

    W czasach dynamicznie zmieniającego się rynku pracy i coraz większej mobilności społecznej, pracodawcy poszukując sposobów na zatrzymanie i pozyskanie wartościowych pracowników odkrywają...

    Michał Boym. Prawa ręka chińskiego cesarza

    Już jako nastolatek chciał służyć w misji na Dalekim Wschodzie. Zapewne nie spodziewał się wtedy, że zostanie...

    Rocznica upadku komunizmu – “Mury” J. Kaczmarskiego

    04.06.2021 r. przypada 32 rocznica upadku komunizmu w Polsce. Zachęcamy Państwa do refleksji nad wydarzeniami 04.06.1989 r. przy dźwiękach muzyki barda "Solidarności"...

    Zobacz także